Dzisiaj Kambodża, kraj przepiękny, przyjazny i biedny. Biedą znajomy, resztą mile zaskakujący. Postaramy się kilkoma zdjęciami z wycieczki zachęcić do podróży w miejsca gdzie zimą możesz chodzić w koszulce, w sklepach w grudniu nie slychać kolęd a na ulicy nikt nie kombinuje złośliwie jak zajechać Ci drogę.
Staraliśmy się by informacje i opinie zamieszczone na stronie były możliwie nieobiektywne. Przydatność rad jest niska a informacje niesprawdzone. Nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za to, co kto z nimi zrobi. Żeby potem nie było na nas.
Informacje o Kambodży można znaleźć na Wikipedii. lub gdzie indziej.
Dlaczego warto pojechać do Kambodży...
Jak zarchiwizować zdjęcia w Kambodży...
Świątynie Angkor trzeba zobaczyć, nie ma to tamto. A co można zobaczyć? Głównie turystów. Średnio milion na każde sto metrów. Jeśli uda Ci sie trafić na moment w którym nie ma nikogo - rób zdjęcie. Będzie unikatowe. Nieważne co sfotografujesz.
Wrażenie sprawia ilość rzeźbionych detali. Nie ma znaczenia czy jakiś blok piaskowca 20 metrów nad ziemią przez ostatnie 600 lat oglądany był przez 4 czy 5 osób. I tak jest wyrzeźbiony.
Miasto Siem Reap ma nawet lotnisko. Nawet czynne. Ciekawostką (a może nie) jest lokalna procedura wizowa. Z wypełnionym wnioskiem ustawiasz się w kolejce do urzędnika, nazwijmy go Nr 1, oddajesz mu paszport i usuwasz się w cień. Nr 1 nawet nie zaglądając w dokument podaje go Numerowi 2, podobnemu urzędnikowi ale jakby z większą ilością gwiazdek na pagonach. Ten podaje dalej do Nr 3. Po kilku dalszych podaniach, urzędnik z dwucyfrowym numerm i gwiazdkami dumnie niemieszczącymi się na swoim miejscu (ale za to z fantazyjnie złoconą czapką) stara się wymówić a raczej wykrzyczeć Twoje imię. Jeśli je rozpoznasz odbierasz paszport. Koncepcja wewnętrznej ambasady pomimo nieznacznego nadzatrudnienia i tak jest tańsza niż utrzymywanie budynku i hordy urzędasów za granicą.
Jezioro Tonle Sap widzieliśmy w stanie właściwym, tzn, z wodą w środku. Ciekawe jak się nazywa pod koniec pory suchej?
Jeśli marzyłeś kiedyś o domu na łodzi, zobacz co straciłeś. Jeśli nigdy nie chciałeś mieszkać na łodzi zobacz co zyskałeś.
Warunki na łodziach dla nas ekstremalne nie przeszkadzają w byciu szczęśliwym. Psy, dzieci, telewizory, krokodyle, wszystko ma swoje miejsce na pokładzie.
Stolica, inny świat. Ludzie bardziej zabiegani ale i tak o niebo szczęśliwsi niż u nas. Co warto robić w stolicy? Warto przejść przez ulicę, przynajmniej spróbować. Warto wybrać się na targ i kupić coś niechińskiego. Albo chińską podróbke Rolexa oszczędzając jakieś dwa i poł tysiąca łandali. Oszczędzoną kwotę w części wydać na najlepszą mrożoną kawę w Phnom Penh. Najlepszą mrożoną kawę w Phnom Penh dostać można na środku Russian Market w barze Najlepsza Mrożona Kawa w Phnom Penh. Rzeczywiście jest najlepsza.
Kep i Sihanoukville dwie nadmorskie miejscowości w których byliśmy są pod każdym względem niepodobne. Kep - zapomniana, rybacka wioska gdzie na każdym kroku widać ślady dawnego francuskiego kolonializmu ma jeszcze swój urok. Dwa niewielkie hotele, targ krabowy, mała przystań niedługo zostaną zabudowane hotelami i kasynami dla starych, grubych, brzydkich europejczyków i amerykanów. Szkoda.
Sihanoukville jak na miasto portowe jest brzydkie z natury. Zabudowane hotelami i kasynami, pełne młodych szukającymi dragów australijczyków (zamiast starych, grubych, brzydkich europejczyków i amerykanów).
Żeby zobaczyć kraj trzeba ruszyć tyłek z miasta. Dopiero w drodze robi się ciekawie. 200 kilometrów pola ryżowego to jest coś. Albo się nie znam albo w Kambodży rośnie tylko ryż. Naprawde mają tego masę.
Tutaj warto pojechać tylko po to, żeby zaliczyć, że się było. Nie polecam. Lepiej pojechać do Berlina, dużo bliżej a podobnie. Drzewa sadzone pod sznurek, równe drogi, uregulowane rzeki, grube kobiety, żadne atrakcje. Naciąganie turystów to chyba sport narodowy. Jeśli jednak wybierasz się do Bangkoku polecam wycieczkę miejskim autobusem. Za darmo można poczuć się jak spadochroniarz w czasie desantu. Autobus na zwalniankach (lepszej nazwy dla przystanku nie znalazłem) tylko troche zwalnia tak, że nie wszyscy zdążą wsiąść. Nie wszystkim udaje się też wysiąść. Skoro jednak przejazd jest darmowy (a przynajmniej raz w roku w urodziny króla), nie ma co narzekać.
A skąd Tajlandia w relacji z Kambodży? Normalnie by jej nie było. Normalnie nie byłoby też zamieszek i blokady portu lotniczego. A że blokada była i to w czasie naszego planowanego odlotu trzeba było posiedzieć pare dni dłuźej.
Masa pozowanych i strasznie podobnych do siebie zdjęć, których wydaje się być krocie ale to i tak tylko jedna piąta całości.